Rezerwacja terminu wizyty w WYDZIALE KOMUNIKACJI w Tucholi ( felieton re(d)akcyjny)

Estimated read time 3 min read

W tej sprawie mamy tyle skarg, że sytuacja godna jest uwagi.

Najwięcej płynie ich ze strony osób, które zawodowo zajmują się sprowadzaniem i rejestracją pojazdów. WYDZIAŁ KOMUNIKACJI znajduje się w budynku tucholskiego starostwa na parterze. Kiedyś w korytarzu konstytuowała się kolejka interesantów i każdy miał okazję popisać się cierpliwością w oczekiwaniu na wejście do biura. Straszliwa pozostałość po komunie – kolejka, czyli strata czasu została usystematyzowania urządzeniem, które wydawało numerki.  Metoda lepsza, zamiast podziwiać drzwi do urzędnika od strony korytarza, można było wyskoczyć „na miasto” i załatwić inne sprawy, a potem wrócić. Ten proces z sentymentem wspominają skarżący. 

Minął jakiś czas i wprowadzono nowy system, który gwarantują całkowity brak kolejek. 

System wygląda tak…

Rezerwacja terminu wizyty przy pomocy poniższego kalendarza on-line lub telefonicznie ( tel. 52 559 07 21) konieczna jest wyłącznie 
w następujących sprawach:
  • rejestracja nowego pojazdu,
  • przerejestrowanie pojazdu,
  • rejestracja pojazdu zakupionego za granicą.
Wszystkie pozostałe sprawy można załatwić bez uprzedniego umawiania się.

Proszę wybrać interesujący Państwa termin w odpowiednim dniu kalendarza. Dni z dostępnymi terminami zaznaczone są kolorem zielonym.

Więcej informacji dotyczących załatwiania spraw w urzędzie znajduje się w zakładce Poradnik interesanta na stronie Biuletynu Informacji Publicznej 
Starostwa.

 

Pozornie wszystko jest w najlepszym porządku, a jednak ludzie mówią wprost, kiedy ktoś wylatuje z kolejki ( z różnych przyczyn) urzędnik „siedzi bezczynnie”. W tym czasie można przyjąć kogoś oczekującego. Problem w tym, że ten ostatni o tym nie wie. Słowem, komunikacja szwankuje.

Umawianie się telefoniczne z gruntu nie jest złe, ale szczyty nonsensu rozpatrzymy sobie na konkretnym przykładzie.

Klient z marszu próbuje sforsować drzwi urzędnika z WK, udaje się, po wejściu otrzymuje informację, że musi się umówić telefonicznie, bo urzędnik oczekuje na kolejną osobę, która…, nie przyszła. Nasz petent jest uparty i ponownie próbuje wepchnąć się do biura, skoro inny  się nie pojawił. Nic z tego, formuła rzeczą świętą – bez wykonania telefonu wizyta jest niemożliwa. Petent wychodzi i…, właśnie, od czego powszechny spryt Polaka? Dzwoni do urzędnika, umawia się i po chwili zostaje przyjęty.  

Chora sytuacja, idiotyczny system w dodatku bezduszny. Urzędnik dla klienta, czy klient dla urzędnika? 

Oj, coś zgrzyta w tej materii i to jak cholera!


mrf.

Powrót do NEWSROOMU

Administrator zaprasza