Zdecydowanie mamy do czynienia z kryzysem wymiaru sprawiedliwości w Polsce, skoro zadanie dwóch ciosów nożem w centrum miasta nieszczęśnikowi, podczas sprzeczki, ukarane zostało przedziwnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.
Przypomnijmy sekwencję wydarzeń. W lipcu ubiegłego roku w okolicach Placu Wolności w Tucholi 37-letni Alan B. dwukrotnie ugodził nożem 31-letniego Szymona B. To efekt ostrej wymiany słów, który upewnia nas tylko w przekonaniu, że powoli docieramy do średniowiecza, kiedy jedynym sposobem na rozwiązanie konfliktu jest fizyczne wyeliminowanie rozmówcy.
Zapewne sąd w swojej nieograniczonej mądrości wykonał wszystkie czynności, choć wyrok może wyłącznie zachęcić kogoś innego do podobnych działań. Cena krótkotrwałego odosobnienia dla sprawcy ataku nie jest odstraszająca. Zapewne wyrok ulegnie zmianie, to tylko kwestia więziennego wychowawcy, który być może uzna aresztanta za zresocjalizowanego.
Prawo wytycza swoje normy i ścieżki, mamy z tym do czynienia każdego dnia. Media podobnymi informacjami są wypełnione po brzegi.
Nie miejmy złudzeń po otwarciu polskich granic na uchodźców zjawisko napaści na polskich ulicach będzie zjawiskiem częstym, a policja stanie się bardziej, niż liberalna dla napływających napastników. Czy pójdziemy śladem UK? Cóż, Belfast uznał, że czas wziąć swój los we własne ręce. Efekt? Miasto płonie, ludzie eksplodowali.
Czy w rzeczonej sprawie będzie apelacja? Trudno powiedzieć, poprzedzi ją pisemne uzasadnienie wyroku i właśnie o to wystąpiła Prokuratura Rejonowa z Tucholi. Znak to nieomylny, że nie tylko my mamy wątpliwości.
(red.)
Fot. /Wikipedia.
